Runmageddon, czyli piekiełko

002_Runmageddon Rekrut 2014 15-05-53_L3W7409

http://galeria.bikelife.pl/galleries/300?category=nonumbers&view=list#/300/1/0

Ekstremalny bieg kojarzy mi się z zawodami w Badwater (dla niezorientowanych to 217 kilometrowy ultramaraton w Dolinie Śmierci, w Kalifornii), zaś Runmageddon  z przereklamowanym sprawdzianem dla fitnessek, rzeszy amatorów crossfitu i wszelkiego rodzaju hipsterstwa biegowego. Postanowiłem zweryfikować swoje wyobrażenie na ten temat i wziąć udział  w warszawskim Runmageddon Classic na dystansie 12 km.

PLUSY

Zacznę od tego co przypadło mi do gustu. Te zawody to naprawdę ciekawa forma sprawdzianu nie tylko Twojego przygotowania siłowego, czy wytrzymałościowego, ale także ( a może przede wszystkim) Twoich  umiejętności współpracy z innymi. Część przeszkód było można pokonać jedynie poprzez umiejętne kooperowanie z innymi uczestnikami. Jeśli ktoś Ci pomagał w przebrnięciu przez wysoki mur to zwyczajnie wypadało, żeby pomóc osobom, które były za Tobą (gdy już byłeś na górze). Oczywiście pomagać należało w  umiejętny sposób, aby nie narazić siebie czy innych zawodników na kontuzje.

Nazwanie tego eventu biegiem to duże uproszczenie. Oczywiście bieg to motyw przewodni, ale na Runmagu trzeba było m.in. czołgać się, chodzić na czworaka, brodzić w wodzie, ślizgać się na błocie, przeskakiwać przez rowy z wodą, i przez inne cuda wianki, podciągać się na linie, utrzymywać równowagę na śliskiej nawierzchni, skakać do dołów/ z dachów, włazić na drzewo, nurkować w lodowatej wodzie, przemieszczać się na linie, podciągać się na drążku, i wykonywać mnóstwo innych akrobatycznych fiku miku;) Generalnie chodziło o to, żeby w miarę możliwości najkrótszym czasie dotrzeć do mety, ale też żeby mieć z tego maksymalny fun. A zabawy było co niemiara.

1401147-Przeszkody-w-postaci-sciany-sa-dla-wielu-uczestnikow-Runmageddonu-nie-do

http://www.blogcrossfit.pl/ruszyly-zapisy-na-pierwsze-imprezy-runmageddon-w-2015-roku/

Na większości przeszkód był w pobliżu wolontariusz/wolontariuszka, który/która pomagał/ła gdy ktoś nie radził sobie z daną barierą. Pomoc była różna, czasem chodziło o prostą podpowiedź techniczną (w jaki optymalny sposób poradzić sobie z przeszkodą), czasem typowo fizyczna (np. podanie ręki i wciągnięcie delikwenta). Praca pomagaczy była miejscami nieoceniona. Duże brawka dla nich.

Minusy

Koszt wpisowego na Runmageddon mógłby być niższy. Dwóch stów to nie płaci się za żaden maraton w tym kraju. Wiem, że to inny charakter biegu, inne wyzwania organizacyjne itp., ale według mnie taka opłata startowa przy niezbyt wypasionym pakiecie startowym (koszulka techniczna, izo, baton proteinowy) to dużo za dużo.

Na niecały tydzień przed startem organizatorzy poinformowali uczestników, że kasują serie od 13:30 do 15:00. Ostatnia seria miała rozpoczynać punkt trzynasta. Jak dla mnie trochę późno przekazano tę informację, ale może się czepiam, bo poza tym organizacja była bardzo dobra.

Więcej grzechów nie pamiętam.

Gdybyście mieli ochotę na trochę ostrej zabawy na świeżym powietrzu to polecam. Aha, jeszcze jedno!  Ludzie na zawodach byli mega pozytywni, pomocni, zaangażowani. Nie czułem jakiegoś zacietrzewienia, czy wielkiej rywalizacji o każdy metr terenu. Bardziej wsparcie i pomoc od zawodników. W tym biegu właśnie o to chodzi. Wygrywanie zostawiono specjalistom w tej dziedzinie – komandosom-herosom;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *