Mistrzostwa Polski na dystansie sprinterskim – EuCo Susz 2016

Zawody w Suszu, stolicy polskiego triathlonu, miały sprawdzić moje przygotowanie szybkościowe i tolerancję organizmu do pozostawania przez ponad godzinę w wyższych strefach tętna. Jakie wnioski wysnułem z tego startu? Jak się bawiłem? Jaki wynik osiągnąłem? Zapraszam do lektury.

Byłem ciekaw jak będzie wyglądał ten start, bo nie przygotowałem się w tym roku pod sprinty. Ryzyko związane z odcięciem zasilania było spore, a owo odcięcie mogło mieć miejsce na każdym etapie wyścigu. Ale po kolei.

Pływanie

Start z wody. Ustawiłem się w nogach mojego ulubionego przeciwnika z Bydgoszczy. Plan był prosty – drafting na całym odcinku. Czas pływania to 11 minut 25 sekund.

Rower

Zmiana T1 nie poszła tak sprawnie jak zakładałem. Było trochę szarpania się z zamkiem od pianki. Cenne sekundy uciekały. Na tym dystansie nie ma miejsca na guzdranie się. Tego już zazwyczaj się nie odrabia. Rower rozpędzałem powoli. Na początkowym etapie potrzebowałem złapać dwa głębsze oddechy, bo trochę mnie przytkało. Kolejne sekundy w plecy. Tak naprawdę na obroty wszedłem pod koniec odcinka. No właśnie – specyfika dystansu i adaptacji do przeciążeń. Czas: 32 minut 23 sekund.

Bieg

Wiedziałem, że będzie ciężki, bo tylko 5,8 km przede mną, a nie chciałem zejść z tętna. Mimo wszystko nie cisnąłem pierwszego kilometra na maksa. Zacząłem rozkręcać się na drugim. Nie biegło mi się dobrze. Ostatecznie dobiegłem na siedemnastym miejscu OPEN z czasem 1 godzina 11 minut i 33 sekundy. Czas biegu to 23 minut 37 sekund.

Podsumowanie

  1. Wynik jest przyzwoity biorąc pod uwagę moje tegoroczne zapędy długodystansowe ze szczególnym akcentem na maraton w Bostonie.
  2. Wysokie tętna to nie jest mój ulubiony fizjologiczny klimat. Jest natomiast nad czym pracować.
  3. Temperatura 32* C robiła swoje. Obiektywnie nie jestem koneserem tego typu warunków.
  4. Niewielkie błędy w T1 i na rowerze, na dystansie sprinterskim, robią dużą różnice.
  5. Cieszy 4 miejsce w kategorii M25.
  6. Po zawodach najprzyjemniejsza była kąpiel w jeziorze i meczyk w miejscowym pubie-saunie. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *