Mistrzostwa Polski na Dystansie Olimpijskim

4

zdjęcie MOSIR Gdańsk https://www.facebook.com/MOSiRGdansk/?fref=ts

W kolejce po odbiór pakietu, w przeddzień zawodów w Gdańsku, zamieniłem kilka zdań z Marcinem Fabiszewskim – trenerem TriWawa. Przyznał,  że traktuje start treningowo i że formę przygotowuje pod Irona. Ja odparłem, że to jest mój start docelowy i że zamierzam spinać poślady.  Pewnie jeszcze dwa lata wcześniej powiedziałbym coś w stylu: zobaczymy jak będzie, jutro sprawdzę swoje możliwości, ale nie nastawiam się na wynik. Niemniej, tym razem, nastawiałem się. I to na co najmniej 2 miejsce w Age Group. Chciałem poprawić rezultat z przed roku. Ostatnie wyniki wskazywały, że forma idzie w górę. Dobrze przepracowany BPS wzmocnił moją pewność siebie. Jak wyglądały ostatnie tygodnie przygotowań do tego startu? I co zadecydowało o dobrym rezultacie?  Po pierwsze: Rower

Końcowe trzy tygodnie przygotowań to mocne akcenty rowerowe i zwiększenie liczby treningów w mikrocyklu o dwie jednostki. Szczególną wagę przykładałem do poprawienia mojej słabszej strony: mocy, wytrzymałości siłowej i szybkościowej. Przykładowo stosowałem jazdy z zadaniem głównym: 30×30″ na maksa z przerwą 30″ i takie które zawierały kilkunastosekundowe sprinty na maksa pod górę (z dłuższą przerwą).

Po drugie: Pływanie

Zwiększyłem liczbę jednostek pływackich. Średnio w tygodniu robiłem pięć treningów. Starałem się pracować nie tylko nad  techniką i czuciem wody, ale także nad krokiem pływackim – optymalnym chwytem wody wysokim łokciem z akcentem na mocną fazę odepchnięcia.

I po trzecie: Bieg

Jeśli mowa o bieganiu to nie ukrywam, że włożyłem mniej pracy niż zwykle. O ile zmniejszyłem liczbę jednostek o tyle wyrównałem jakością. Przy sporym kilometrażu wybieganym na początku roku (średnio 85 km tygodniowo) liczyłem na moją pamięć mięśniową i robiłem głównie to co przynosiło, w moim przypadku, najlepsze efekty. Stosowałem różne konfiguracje BNP (bieg z narastającą prędkością) oraz interwałów (przykład 10 km w 4′ 45″, 6x1km w 3′ 30″ z przerwą 2′, 5km schłodzenia w 5′ – 5′ 15″). Uważam, że dobry skutek przyniosły biegi regeneracyjne tuż po akcencie trwające od 10 do 25 minut.

3

Analiza startu

Czas końcowy zawodów na olimpijce w Gdańsku to 2 godziny 6 minut i 47 sekund. Jest to najlepszy czas jaki do tej pory uzyskałem na tym dystansie w konwencji bez draftingu.

Czas pływania to 22′ 48″. Satysfakcjonujący w porównaniu z Olsztynem (24′ 40″) i Augustowem (23′ 33″). Trochę obawiałem się warunków nad Zatoką Gdańską, ale fali nie było, a liczba bojek kierunkowych wydawała się być wystarczająca, żeby przyzwoicie nawigować.

1

zdjęcie Marianna Rutkowska

Teraz dwa zdania o części kolarskiej. Nie zakładałem butów od razu. Naciskałem mocno na pedały  od początku, aby mieć kontakt z grupką trzech zawodników znajdujących się 200 metrów przede mną.

Mała kuchnia dla nie tr(i)enujących. Buty są wpięte w pedały i staje się na nie, aby nie tracić czasu na wkładanie już na samym początku etapu kolarskiego. Buty zakłada się zwykle gdy są warunki do tego – zgodnie z taktyką czy sytuacją podczas rywalizacji.

W momencie gdy udało mi się ich dojść, na przepisową odległość, wcisnąłem stopy w buty i bezpiecznie zapiąłem rzepy na zjeździe. Starałem się trzymać równe tempo i oszczędzać energię na bieg. Czas etapu kolarskiego to 1h 3′ 48″ (Olsztyn 1h 6′, Augustów 1h 7′). Widać, że koła startowe, które pożyczyłem od Zioma z Trinergy zrobiły różnicę.

2

zdjęcie Marianna Rutkowska

Zjazd do T2 był problematyczny, bo… pomyliłem się 🙂  Chciałem jechać – trochę z rozpędu –  piąte kółko. Tak mi się dobrze jechało! Dobrze, że gdy tylko zrobiłem nawrót – zorientowałem jaki wielbłąd zrobiłem i strata wyniosła dosłownie kilka sekund.

Bieganie nie było już tak komfortowe. Zacząłem pierwsze 500 metrów spokojnie i bezpiecznie. Jak tylko poczułem, że oddech się stabilizuje zacząłem powoli przyspieszać. Wydawało mi się, że każdy kilometr biegnę coraz szybciej, tak jakbym realizował swój trening BNP. Mijałem kolejnych zawodników i nadal dobrze się czułem. Na drugim pięciokilometrowym  kółku stabilizuję tempo i już wiem, że końcówka będzie na oparach. Ktoś z kibiców na 7 km krzyczy, że jestem drugi. Nie chce mi się wierzyć. Wyprzedziłem tyle osób? (jak się potem okazało 9 zawodników). Ostatnie kilometry to walka o utrzymanie tempa. Końcowe 2000 metrów. Czuję ołowiane nogi  i narastające zmęczenie. W głowie kołacze się myśl – Nie zwalniać! Zaraz przestanie boleć. 1000 metrów, to już jazda na rezerwie, ale kibice dodawali otuchy. Gdy wbiegłem na molo, jeszcze tylko raz spojrzałem za siebie. Uff, Nikogo nie ma. To już naprawdę koniec. 

Miałem trzeci czas biegu: 37′ 29″ (Olsztyn 37′ 44″, Augustów 37′ 29″).

5

zdjęcie MOSIR Gdańsk https://www.facebook.com/MOSiRGdansk/?fref=ts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *