Enea 5150 Warsaw – sezon inauguruję w Warszawie

fot.Patrycja Pietrzak/Maratomania.pl

fot.Patrycja Pietrzak/Maratomania.pl

W tym roku, dzięki współpracy z SBR Triathlon TEAM, pierwszymi zawodami w moim kalendarzu była olimpijka z pod szyldu IRONMAN. Jednym z celów było sprawdzenie aktualnej formy. Chciałem dowiedzieć się także ile brakuje mi do najlepszych chłopaków z kategorii wiekowej M30.  Zawody 5150 Warsaw przyciągnęły bowiem, co nie jest wielkim zaskoczeniem, wielu świetnych triathlonistów i triathlonistek. Zapowiadało się mocne ściganie w doborowym towarzystwie.

Woda

Organizator przygotował tak zwany rolling start – zwodnicy/zawodniczki ustawiają się w strefie, zgodnej z planowanym czasem ukończenia pływania, niezależnie od płci/kategorii wiekowej. Mnie idea tego typu startu bardziej się podoba, bo można uniknąć pralki. Chociaż wiem, że jest grupa osób, która twierdzi, że bez pływackiej naparzanki zawody tracą koloryt. Zatem rzecz gustu.

Ustawiłem się dość optymistycznie – z przodu. Moje pływanie w tym roku nie jest gorsze od tego z zeszłego. Miałem w planach szybko złapać się nóg czołówki i starać się wytrzymać mocne tempo. Plan dobry, gorzej z realizacją. Pierwsze 500 metrów płynąłem nierówno. Nie udało mi się nawiązać kontaktu z grupą, która była wyjątkowo rozproszona (przynajmniej tak mi się na tamten moment zdawało). Fala nie ułatwiała oddychania. Dopiero w drugiej połowie dystansu pływackiego zacząłem łapać rytm. To między innymi dzięki osobie, za którą draftowałem. Z wody wyszedłem po 23 minutach. Czas nie był tragiczny. Niemniej uważam, że można było urwać co najmniej kilkanaście sekund na tym etapie.

Przebieranie w T1 i pakowanie pianki było dalekie od optimum. Niby proste czynności, a w stresie i na zmęczeniu już takimi nie były. Ten element do poprawy.

fot.Darek Nowak/Maratomania.pl

fot.Darek Nowak/Maratomania.pl

Rower

Wiedziałem, że konkurenci nie odpuszczą roweru i będą chcieli zrobić możliwie największą przewagę. Ja starałem się stracić do czołówki, mojej grupy wiekowej, możliwie jak najmniej. Gdy w okolicach 7 km wyprzedził mnie Marcin Niegowski stwierdziłem: – koniec obijania, trzeba przyspieszyć. Wiedziałem, że  może to odbić się na biegu, ale zaryzykowałem. Było ciężko. Marcin odjeżdżał mi sukcesywnie i niewiele mogłem na to poradzić. Starałem się trzymać go w zasięgu wzroku, ale im dalej w las tym bardziej dystans się powiększał.

40 km trasę przejechałem w czasie 1:00:52, co daje średnią prawie 40 km/h. Zatem było całkiem nieźle, a można by nawet rzec – jak na mnie bardzo dobrze.

rower3

Bieg

W T2 było już tak jak być powinno. Bieg rozpocząłem wolno. Czułem jeszcze mocny rower i chciałem powoli rozkręcać się. Pierwsze kółko to ołowiane nogi, naciągnięty mięsień płaszczkowaty (po środowym – o ironio – wolnym wybieganiu) i płytki oddech. Mijam drugi, następnie trzeci kilometr i jakoś nie idzie przyspieszyć. Zaczynam się zastanawiać, czy to mój dzień – z natury rzeczy nie jest to dobrym objawem.  Praktycznie na każdym kilometrze mijam ostro dopingujących znajomych triathlonistów i triathlonistki, którzy przyszli na trasę tylko po to, żeby zedrzeć gardła. Szacunek dla Was, bo krzyczeliście nieprawdopodobnie. To naprawdę dawało psychicznego powera. Próby przyspieszenia zaczynam wdrażać dopiero na drugim kółku. Stopniowo się rozpędzam. Zaczynam biec właściwym rytmem i co więcej – wiem , że teraz mogę przyspieszyć. Na Karowej zaczynam mocno pod górę i próbuję utrzymać szybkie tempo. W strefie bufetowej wylewam na siebie butelkę wody – jestem przekonany, że nie byłbym w stanie nic wypić na takich obrotach.

Grzegorz Waloszczyk/Maratomania.pl

Grzegorz Waloszczyk/Maratomania.pl

Na metę wbiegam mocno styrany po 2 godzinach 8 minutach i 13 sekundach. Bieg zajął mi 39 minut i 44 sekundy. Początek tego etapu nie zapowiadał czasu w granicach 40 min.

Podsumowując, zawody w Warszawie zaliczam do udanych. Wiem jakie błędy popełniłem i gdzie są jeszcze rezerwy. Bardzo dziękuję kibicom za wsparcie na trasie. Cieszę się, że mogłem biec w tak niesamowitej atmosferze. Kolejny start to Poznań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *