Enea Bydgoszcz Triathlon 2017

a1Start na 1/4 IM w Bydgoszczy miał być testem moich aktualnych możliwości. Typowy start kontrolny, który odpowiadał na pytanie czy praca wykonana po zawodach w Warszawie przynosi efekty. Szczęśliwie nie miałem żadnych dolegliwości, a zawodnicy zapisani na listach startowych  pozytywnie mnie zmotywowali. 

Z teamem SBR przyjechaliśmy dzień wcześniej, aby optymalnie przygotować się do startu. W związku z umieszczeniem roweru w hali sportowej postanowiłem napompować koła już w sobotę. Niespodziewanie podczas dobijania do 8 barów dętka wystrzeliła. Nie miałem koncepcji czemu. Nie przejmując się specjalnie wymieniłem dętkę nie sprawdzając jednak uprzednio czy na krawędzi obręczy lub w oponie nie zostało jakieś ciało obce. Okazało się, że to był błąd. Co prawda udało się napompować koło, ale po 2h optymalnego ciśnienia już nie było. Za to podniosło się ciśnienie… krwi.

Za radą Beniamina – mastera od spraw organizacyjnych i marketingowych w SBR – poszedłem do serwisu rowerowego znajdującego się na Expo. Okazało się, że opona była minimalnie nacięta i prawdopodobnie coś znajdowało się w tym miejscu. To „coś” zniszczyło kolejną dętkę. Na szczęście defekt szybko udało się wyeliminować. Mogłem odetchnąć i skupić się na zameldowaniu w hotelu i zorientowaniu o której godzinie wydawany będzie makaron.

Wieczorem, po pasta party, poszliśmy jeszcze z Michałem Podsiadłowskim zobaczyć co dobrego można zjeść z food trucków. Tutaj piątka dla orgów za inicjatywę festiwalu „żarełka z ciężarówki”. Nie ukrywam, że to był niezwykle udany carbo loading w miłym towarzystwie zawodników Trinergy, których spotkaliśmy na miejscu.

Zawody rozpoczęły się o 10:00 rolling startem. Był fun. Nieczęsto wskakuje się do wody na pełnym biegu ze specjalnie przygotowanej przez orgów platformy. To było takie doświadczenie z nutką ekscytacji 😉

Płynęło mi się nieźle. Trzymałem się optymalnej linii i na każdych 100 metrach  nadrabiałem dystans do zawodników, których miałem przed sobą. Niestety końcówkę trasy popłynąłem za daleko i musiałem dołożyć kilka metrów, ale mimo wszystko i tak jestem zadowolony.

Etap rowerowy to była walka ze swoimi słabościami, lekkimi wzniesieniami i wiatrem (dokładnie w tej kolejności). Na pierwszym kółku dogonił mnie ziom z teamu – Paweł Skuza. Nie chciałem aby powiększał przewagę z każdym kilometrem – tak jak to miało miejsce w Poznaniu. Jechałem 7 metrów (zgodnie z regulaminem) za nim i nie miałem zamiaru odpuszczać. Tempo było rwane i mocne, ale wytrzymałem.To były najtrudniejsze momenty wyścigu.

Podczas biegu pierwsze kilometry to spokojne tempo w okolicy 4’15″/km. Potem zacząłem przyspieszać, niemniej w pełni kontrolowany sposób. Pętle biegowe usytuowane w centrum miasta były rarytasem dla kibiców, którzy mieli pełen podgląd na to co się dzieje na trasie.

Zawody ukończyłem w dobrej kondycji i byłem zadowolony z końcowego wyniku 2h 7 min. Ten czas dawał 3 msc w kategorii. Świetna organizacja, piękna oprawa podczas dekoracji, rolling start z platformy to plusy, które każą przyjechać do Bydgoszczy za rok.

byd2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *