Start docelowy – ostatnia prosta

Przygotowania do startu w Chodzieży zintensyfikowałem po triathlonie w Bydgoszczy. Miałem miesiąc BPSu – bezpośredniego przygotowania pod Mistrzostwa. Szczególny akcent położyłem na trening biegowy i pływanie. Jeśli chodzi o bieganie to w końcu zdrowie pozwoliło włączyć akcenty w trzecim zakresie. Jak wiadomo nie są to najprzyjemniejsze treningi, ale jak się robi je z głową to zwyczajnie oddają. Na pływalni przyzwoicie przepracowałem okres zimowo-wiosenny. Pod koniec sezonu technicznie, oddechowo czy siłowo było u mnie naprawdę dobrze, zatem w ostatnim mezocyklu skupiłem się na poprawie mojego największego – po wytrzymałości siłowej –  ogranicznika, czyli wytrzymałości szybkościowej.

Bieganie

W lipcu kluczowymi treningami biegowymi był m.in. start w sztafecie triathlonowej w Rynii na dystansie połówki (półmaratonu). Pobiegłem tam z mocnego  treningu nie robiąc standardowego przed zawodami wyostrzenia. Celem było utrzymanie takiego tempa, aby nie zakwasić zbytnio organizmu i móc szybko zregenerować się po zawodach przystępując sprawnie do kolejnych kluczowych jednostek.

Poza tlenem biegałem interwały (w crossie) w tempie progowym lub szybciej. Akcenty 5x1km po 3’30” lub 4x2km po 3’40”. Dość dobrze po takich akcentach wchodziły (i niewątpliwie wzmacniały mentalnie) biegi BNP (narastająca prędkość) od 10 do 16 km. BNP to moje ulubione bodźce, dlatego starałem się nie robić ich częściej niż raz w tygodniu – zgodnie z zasadą jeśli coś zadziałało raz to nie znaczy, że będzie działać wiecznie.

Warto też wspomnieć świetny treningowy występ w Gdyni, podczas którego pobiłem swój rekord na dystanie 5 km osiągając czas 17′ 43″. Co istotne tego występu nie zaliczyłem na tzw. świeżości. Typowe wyostrzenie zrobiłem tylko raz – przed Mistrzostwami.

W okresie startowym, w tygodniu, średnio robiłem 3 jednostki biegowe.

Pływanie

W BPSie robiłem minimum 4 jednostki treningowe w mikrocyklu (tydzień czasu). Skupiałem się dalej na wytrzymałości siłowej (różne konfiguracje interwałów w łapkach/wiosełkach) oraz szybkości (odcinki 50m i 100m pokonywane bardzo mocno, ale na dłuższej przerwie wypoczynkowej). Do tego dochodziły jednostki na moc (krótkie 25ki na 100% możliwości koniem lub kraulem w łapkach). Cieszyły dobrze wykonane zadania typu 20x100m w tempie 1’22”-24″ z 6-8 sekundową przerwą. Tym bardziej, że wykonywałem je na zmęczeniu (po rowerze/biegu).

Rower

Tutaj nie było specjalnych kombinacji. W tygodniu miałem koło 3 jednostek roweru.  Jeździłem głównie tlen, ale także, co jakiś czas, zahaczałem o strefę tempo. W ostatnich  tygodniach, poza standardową szybkością, doszły akcenty na moc (odcinki 12-15″ na ciężkim przełożeniu głównie pod górę) i 30 sekundowe odcinki sprinterskie na dłuższym wypoczynku lub na krótkiej 30 sekundowej przerwie – w zależności od tego co chciałem kształtować.

START

Zawody w Chodzieży nie przebiegły idealnie. Na etapie pływackim za bardzo uwierzyłem w możliwości nawigacyjne swoich rywali, a dodatkowo na początku niezbyt przesadnie rozglądałem się dokąd płynę. Tym sposobem znalazłem się co najmniej 15 metrów od optymalnej linii kursu. Shame. Dobicie go grupy, a potem przebijanie się do przodu kosztowało mnie sporo sił. Najgorsze w tym było to, że byłem przygotowany na złapanie nóg pierwszej grupy. Błąd nawigacyjny na początku nie był bardzo kosztowny czasowo, ale wystarczył, aby utracić kontakt ze ścisłą czołówką. Dystans (niestety ponad) 1500m pokonałem w niecałe 22′. Z wody wyszedłem na piątej pozycji, niemniej powinienem zakończyć ten etap w pierwszej trójce!

Rower zacząłem mocno. Starałem się wykręcić przyzwoitą średnią na pierwszym kółku i utrzymać przewagę nad rywalami. Dość szybko jednak doszli mnie zawodnicy prezentujący podobny poziom na rowerze.  Na drugim kółku  wyprzedził mnie Paweł Skuza, dyktując mocne tempo. Postanowiłem trzymać 10 m dystans, aby mi nie odskoczył.Zawodnicy jadący za mną również mieli taki plan. Co więcej na ostatnich 5 km zaczęło się walne wyprzedzanie, ale wydaje mi się, że grupa miała mały  problem z utrzymaniem  tempa, gdy tylko Paweł został doścignięty. Skutek był taki, że trzeba było mocno zwalniać i przyspieszać przez całe 5 km, co było o tyle irytujące, że interwał nie jest mile widziany tuż przed biegiem.

Strefa T2 poszła jak trzeba i zaczął się bieg. Nie czułem się komfortowo. Szarpana jazda dawała mi się we znaki. Od początku strasznie sapałem i czułem, że łapie mnie kolka. Niestety na 2km przyszła i nie chciała szybko puścić. Dopiero na 5 km udało mi się normalnie oddychać i odzyskiwać właściwy rytm biegu. Ten incydent wystarczył, żeby lider odjechał mi na znaczną, niemożliwą do odrobienia, odległość. Przyznam jednak szczerze, że tego dnia nie byłem gotowy na bieg poniżej 37 minut. Bieg zamknąłem w 38 minut z groszami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zawody ukończyłem na dobrej 3 pozycji w generalce i 2 kat. M30. Czy, gdyby wszystko poszło idealnie, wygrałbym te zawody? Pewnie nie. Może walczyłbym o drugą pozycję. Pomimo małych błędów, które popełniłem na pływaniu i w T1 jestem zadowolony z występu na tych zawodach. Forma przyszła w odpowiednim momencie. Ważne też, że wiem gdzie są jeszcze rezerwy.

Podsumowując, ten sezon był dla mnie trudny z powodu późnego rozpoczęcia dłuższych i bardziej intensywnych treningów biegowych. Bieganie to mój atut, a mogłem z niego skorzystać dopiero w połowie sezonu. Dodatkowo, przekonałem się na własnej skórze, że teraz – gdy na zawodach jeżdżę z prędkością ok. 40 km/h – kask czasowy robi dużą różnicę. Według różnych szacunków jest to przewaga rzędu 50-60 sekund na dystansie 40 km. Nie ukrywam, że w tym sezonie podczas startów brakowało mi tych 30-60 sekund, aby zdobyć drugie, a raz pierwsze miejsce w M30.

Cieszę się, że druga połowa sezonu była udana pod względem sportowym i że obyło się bez kontuzji. Teraz zasłużony odpoczynek fizyczny. No i – co równie istotne – psychiczny reset.

PS To jest mój czwarty sezon świadomego trenowania. Każdy rok był inaczej przepracowany. Raz było to spowodowane kontuzją, innym razem terminarzem zawodów (nie tylko triathlonowych). Ale o tym jak zmieniał się mój trening w ciągu tych czterech lat napiszę może innym razem.

2 myśli nt. „Start docelowy – ostatnia prosta

  1. Sebastian

    Serdeczne gratulacje MISTRZU😀
    Cieszę się że zrealizowałeś swoje cele mimo przeszkód i czekam na historię Twoich treningów. Myślę że wiele osób będzie szukało podpowiedzi jak świadomie trenować w perspektywie kilkuletniej a nie tylko jednego sezonu.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za kolejne wyzwania🖒🖒🖒

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *