Propriocepcja – mistrzowski zmysł


Sportowcy w ramach walki ze swoimi ogranicznikami oraz dążeniem do mistrzostwa coraz częściej zwracają uwagę na propriocepcję. Co kryje się pod tym terminem? Czy praca w tym zakresie może przysłużyć się amatorom do poprawy wyników w sporcie? 

Termin propriocepcja ma kilka synonimów:  kinestezja, zmysł kinestetyczny, czucie głębokie. No dobrze, a czym właściwie jest? To w dużym skrócie zmysł ułożenia części ciała względem siebie oraz napięcia mięśniowego. Przykładowo, dzięki temu zmysłowi wiemy, jak ułożone są nasze kończyny bez patrzenia na nie.

Receptory tego zmysłu (proprioreceptory) znajdują się w mięśniach i ścięgnach. Dostarczają mózgowi informacji o tonusie mięśniowym. Tonus to zdolność mięśni  do przeciwdziałania skurczom biernym na rozciąganie. W warunkach stałego utrzymywania postawy i przy czynnościach codziennych liczne mięśnie są utrzymywane w stanie pewnego napięcia (tonusu), tzw. posturalnego lub spoczynkowego, które zapewnia prawidłową postawę. Faktem jest, że w niektórych stanach chorobowych (np. uszkodzenie rdzenia kręgowego) utrzymujące się nadmierne napięcie mięśniowe utrudnia lub uniemożliwia wykonywanie ruchów kończyn.

Wracając do propriocepcji. Układ propriocepcji odbiera bodźce związane z uciskiem, rozciągnięciem, ustawieniem i ruchem ciała wobec siebie. Prawidłowa integracja w obrębie tego układu jest niezbędna do właściwego rozwoju odruchów (rozwój reflektoryczny) planowania i prowadzenia ruchu, regulacji napięcia mięśniowego i koordynacji pracy mięśni. Bez informacji o tym, jak zachowuje się ciało, koordynacja wzrokowo-ruchowa nie funkcjonowałaby. A nie od dziś wiadomo, że im lepsza koordynacja (szczególnie tyczy się to pływania) tym wyższy poziom sportowy. Dlatego zawodnicy ćwiczą zadania koordynacyjne np. na niestabilnym podłożu celowo angażując mięśnie głębokie. Zwiększają tym samym świadomość ułożenia ciała i optymalnego napięcia mięśni.

Pływacy, poszerzający świadomość o własnym ciele, do zestawu ćwiczeń technicznych i koordynacyjnych włączają te będące przeciwieństwem standardowo wykonywanych. Przykładem może być odwrócony ruch kraulowy (na filmie poniżej):

Wchodząc jeszcze głębiej w temat – za koordynację wzrokowo-ruchową odpowiedzialny jest móżdżek, który dostaje informacje także z błędnika błoniastego (odpowiadającego za utrzymanie równowagi). Info dostarczają receptory umieszczone w mięśniach i ścięgnach (proprioreceptory) oraz w stawach. Proprioreceptory powiadamiają o wzajemnych napięciach mięśni i ścięgien. Receptory umieszczone w stawach reagują na zmiany ciśnienia towarzyszące ruchom stawów.

Dlaczego to istotne? Istotne dlatego, że sportowy mający znakomicie rozwinięty zmysł propriocepcji zdecydowanie szybciej są w stanie wychwycić pojawiające się stany zapalne czy inne przeciążenia układu mięśniowego czy generalnie układu ruchu. Tym samym szybciej mogą zaradzić kontuzjom.

Andrzej Bargiel – polski narciarz wysokogórski (skialpinista) biegacz górski i himalaista – powiedział kiedyś, że świadomość swojego ciała, umiejętność odczytania sygnałów z własnego organizmu odróżnia sportowca amatora od zawodowca. To ważne przy wyprawach wysokogórskich, gdzie właściwe czytanie siebie może decydować o być albo nie być, szczególnie w ekstremalnych warunkach zimowych wypraw na ośmiotysięczniki.

Pozostając w temacie sportów zimowych warto zwrócić uwagę na trening wyobrażeniowy narciarzy alpejskich. Spora grupa zjazdowców (na chwile przed startem) przynajmniej raz przejeżdża w głowie trasę zawodów. Czasem kamery pokazują jak z zamkniętymi oczami, w pozycji zjazdowej, zawodnik czy zawodniczka napina mięśnie i nieznacznie kołysze się na boki. Po co to robi? Po pierwsze dlatego, żeby wykształcić automatyzm, a także po to, żeby być bardziej świadomym każdego zaangażowanego mięśnia, każdej części swojego ciała.

Bez zadbania o zmysł kinestetyczny rozwój sportowy jest spowolniony. Aby być jeszcze lepszym zawodnikiem warto zainwestować w dostępne narzędzia: relaksację, trening wyobrażeniowy, ćwiczenia oddechowe, ćwiczenia koordynacyjne czy trening funkcjonalny. Pewnie nie zostaniemy  już PRO-sem, ale poznamy lepiej siebie: m.in. własne ograniczenia, ale także mocne punkty, które będziemy mogli rozwijać. Słowem będziemy bardziej świadomym sportowcem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *